Laik: Ikon #3 - Laikike1
歌曲信息
歌曲名:Laik: Ikon #3
歌手:Laikike1
所属专辑:Laik: Ikon #3
作词:未知
作曲:未知
发行公司:未知
发行时间:2024-01-23
大小:5 MB
时长:05:28秒
比特率:129K
评分:0.0分
介绍:《Laik: Ikon #3 - Laikike1》Laikike1 & Laikike1演唱的歌曲,由未知作词、未知作曲。
如果你觉得好听,欢迎分享给朋友一起看看歌词,一起支持歌手!
Laik: Ikon #3 - Laikike1文本歌词
作词 : Marcin Karwacki
作曲 : Michał Herold/Przemysław Rybicki Drums
Kolejny rok biorę jak jeńców na łańcuch
A potem robię z ich następców skazańców
Kolejny krok to w każdym sercu mój tajfun
Jak dzisiaj rap tych spadkobierców osrańców
Kto mi jeszcze powie tu pass, który się poczuł jak dziad i się zawstydził?
Który kurwa, że robi rap jak mówił ostatni raz to na migi?
Ty, praca i żona i chuj tam
Feeling katatonia raczej niż katapulta
To taka nowa zbrodnia, że jak z przodu jest czwórka to rapu już nie można, rap to już nie ta półka.
Półka jest taka jaki rap, nie jak ty
Ty jesteś taki jak twój świat, nie jak my
Nasz się nazywa LaDiDa wersja street
I zatrzymać taki stan to jak przestać żyć
Co ty kurwa jadłeś, że dyszysz?
Wchodzimy na parter, nie Rysy
Następnym razem wejdź na wagę, nie na nią wysyp
To przestaniesz winić 4 dychy za wieczną zwałę
Czym ty się męczysz kwiecie inteligencji?
Czyżby cię nadwerężył widok dzieci z pieniędzmi?
Czyżbyś odszczekał, jak twoi przyjaciele
Że na czele zawsze będzie stawał przekaz a nie przelew?
Wstyd jak ja pierdolę słuchać was w pubach
Gdzie nad kielonem chcecie dociec co wypada dziś
Wam raczej dysk bo przeż jeszcze nie szczęka
Choć jak patrzę na pysk to raczej kwestia szczęścia
Zostawiam wstyd po zgniłej stronie szyby
Pozwalam żyć na tyle ile ty mi
Wchodzę pod gryf po siłę z mi podobnymi
I ostrzę kły bo gryzie mi się ze mną twój image
Od dawna nie próbuję już wygonić ze mnie ojca
Pomyślałem, że przytulę i poproszę, żeby został
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok
I dlatego nie pluję na czas jaki minął
Niczego nie naprawiam, nie muszę nadrabiać miną
Nie sprawdzam na socjalach co tam u starych imion
Nie staram się o akcept fana, jak go jara
Tylko diss pełen ksyw niech ode mnie wypierdala
Poszerzam skillset... sam nie dowierzam jak to podpiera psychicznie
Pozwala się zmęczyć, pozbawia mnie ciśnień
I takie momenty to dla nas kanister
Więc nie wiem skąd wybór tylu z was
Że miejsce w pierwszym rzędzie jest tu do iluś klas
Że teraz trzeba z tyłu nic nie rozumieć z bajki
I zamiast gdzieś napisów poszukać umieralni
Pozdrawiam mój rocznik i kilka pod nim oczekujących wyroczni
Wjebani w kult mesjasza ale bez swojej stoczni
Więc nikt ich nie przeprasza, że na niby dorośli
Bit jedzie, a rap jak radar
Go znajdzie i zajebie jak cygan karawan
"Laik rób Level!", szkoda mi bata dla was
Nie mówię o scenie, co dasz mi? Fraga w zamian?
Robię co chcę to się też tyczy odbiorców
Się tu tyczy krytyków nie tyczy się ziomków
Mam cię na smyczy odkąd wlazłem ci w korpus
I krzyczysz bo nie wiesz co naprawdę mam w środku
A propos: prawda? Ten kraj zjadał ją
Wjebała w bagaj majdan a w sat-nav "Idaho"
Nie jest zabawna jak kaczka i kot
W łapach trolli na farmach co piszą w krzaczkach kod
Co jest? Nie ma miejsca jak latam bo
Chcę przejścia na wszechświat nie metaavatar
Człowiek się pozapętlał po latach
I nie mówię o sobie jak gangsterka na trapach
Każdy viral ma price tag
Karma to nie rapgra: jest niewyjebywalna
Jest jak Sci-Fi w kinie o royalkach:
Minie ileś czasu i stanie się materialna
Także widzim się na bagnach murzynie
To co już zrobiłem, zrobi mi Chupacabra
I ona też zginie, tylko po to
By urodzić się w Kostrzynie i zacząć kłuć po kablach
Także wiesz, zamiast liter w komciach
Rzucaj linie na ulicę na bicie od ziomka
Na chwilę se odpłyniesz w krainę dobra
Jeżeli to nawiniesz jak platynę nie tombak
编辑于2024/01/23更新
作曲 : Michał Herold/Przemysław Rybicki Drums
Kolejny rok biorę jak jeńców na łańcuch
A potem robię z ich następców skazańców
Kolejny krok to w każdym sercu mój tajfun
Jak dzisiaj rap tych spadkobierców osrańców
Kto mi jeszcze powie tu pass, który się poczuł jak dziad i się zawstydził?
Który kurwa, że robi rap jak mówił ostatni raz to na migi?
Ty, praca i żona i chuj tam
Feeling katatonia raczej niż katapulta
To taka nowa zbrodnia, że jak z przodu jest czwórka to rapu już nie można, rap to już nie ta półka.
Półka jest taka jaki rap, nie jak ty
Ty jesteś taki jak twój świat, nie jak my
Nasz się nazywa LaDiDa wersja street
I zatrzymać taki stan to jak przestać żyć
Co ty kurwa jadłeś, że dyszysz?
Wchodzimy na parter, nie Rysy
Następnym razem wejdź na wagę, nie na nią wysyp
To przestaniesz winić 4 dychy za wieczną zwałę
Czym ty się męczysz kwiecie inteligencji?
Czyżby cię nadwerężył widok dzieci z pieniędzmi?
Czyżbyś odszczekał, jak twoi przyjaciele
Że na czele zawsze będzie stawał przekaz a nie przelew?
Wstyd jak ja pierdolę słuchać was w pubach
Gdzie nad kielonem chcecie dociec co wypada dziś
Wam raczej dysk bo przeż jeszcze nie szczęka
Choć jak patrzę na pysk to raczej kwestia szczęścia
Zostawiam wstyd po zgniłej stronie szyby
Pozwalam żyć na tyle ile ty mi
Wchodzę pod gryf po siłę z mi podobnymi
I ostrzę kły bo gryzie mi się ze mną twój image
Od dawna nie próbuję już wygonić ze mnie ojca
Pomyślałem, że przytulę i poproszę, żeby został
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok
I dlatego nie pluję na czas jaki minął
Niczego nie naprawiam, nie muszę nadrabiać miną
Nie sprawdzam na socjalach co tam u starych imion
Nie staram się o akcept fana, jak go jara
Tylko diss pełen ksyw niech ode mnie wypierdala
Poszerzam skillset... sam nie dowierzam jak to podpiera psychicznie
Pozwala się zmęczyć, pozbawia mnie ciśnień
I takie momenty to dla nas kanister
Więc nie wiem skąd wybór tylu z was
Że miejsce w pierwszym rzędzie jest tu do iluś klas
Że teraz trzeba z tyłu nic nie rozumieć z bajki
I zamiast gdzieś napisów poszukać umieralni
Pozdrawiam mój rocznik i kilka pod nim oczekujących wyroczni
Wjebani w kult mesjasza ale bez swojej stoczni
Więc nikt ich nie przeprasza, że na niby dorośli
Bit jedzie, a rap jak radar
Go znajdzie i zajebie jak cygan karawan
"Laik rób Level!", szkoda mi bata dla was
Nie mówię o scenie, co dasz mi? Fraga w zamian?
Robię co chcę to się też tyczy odbiorców
Się tu tyczy krytyków nie tyczy się ziomków
Mam cię na smyczy odkąd wlazłem ci w korpus
I krzyczysz bo nie wiesz co naprawdę mam w środku
A propos: prawda? Ten kraj zjadał ją
Wjebała w bagaj majdan a w sat-nav "Idaho"
Nie jest zabawna jak kaczka i kot
W łapach trolli na farmach co piszą w krzaczkach kod
Co jest? Nie ma miejsca jak latam bo
Chcę przejścia na wszechświat nie metaavatar
Człowiek się pozapętlał po latach
I nie mówię o sobie jak gangsterka na trapach
Każdy viral ma price tag
Karma to nie rapgra: jest niewyjebywalna
Jest jak Sci-Fi w kinie o royalkach:
Minie ileś czasu i stanie się materialna
Także widzim się na bagnach murzynie
To co już zrobiłem, zrobi mi Chupacabra
I ona też zginie, tylko po to
By urodzić się w Kostrzynie i zacząć kłuć po kablach
Także wiesz, zamiast liter w komciach
Rzucaj linie na ulicę na bicie od ziomka
Na chwilę se odpłyniesz w krainę dobra
Jeżeli to nawiniesz jak platynę nie tombak
编辑于2024/01/23更新
Laik: Ikon #3 - Laikike1LRC歌词
当前歌曲暂无LRC歌词
其他歌词
- 1
-
2
[00:00.000] 作曲 : Albin Brun 编辑于2024/01/23更新
- 3
- 4
-
5
作词 : 无 作曲 : LOURDES (AKA RUSSIAN RED) HERNANDEZ GONZALEZ/CARLOS MIGUEL You're always such a fool 我亲爱的小傻子 And in your eyes so blue 透过你湛蓝如
-
6
[00:00.000] 作词 : 14 [00:00.000] 作曲 : 14 编辑于2024/01/23更新
-
7
作词 : JerMayne LeBlanc 作曲 : JerMayne LeBlanc 纯音乐,请欣赏 编辑于2024/01/23更新
- 8
-
9
风格:喜剧说唱 Comedy Rap BPM:144 KEY: -音名:F -调号:♯ -调式:Minor Beat说明:此专辑参与活动买二送一 此伴奏免费使用条件: (评论并关注我即获得此伴奏MP3非商业使用权)
- 10